Marta Olszewska na co dzień jest pracownikiem Grupy PZU, a po godzinach angażuje się w działalność społeczną w ramach działalności Fundacji PZU. W działaniach wolontariackich bierze udział cała jej rodzina – mąż Mariusz oraz dwoje dzieci: Hania i Miłosz. - Nasz wolontariat rodzinny trwa kilka lat. Przełomową akcją było zorganizowanie w Domu Dziecka w Otwocku projektu „Słuchaj, dotykaj, patrz, czyli zintegrujmy się sensomotorycznie”. Wraz z wolontariuszami z Grupy PZU, którzy również zabrali ze sobą swoje rodziny, stworzyliśmy drużynę.

 


Najważniejszym rezultatem naszych działań, było przekształcenie mało funkcjonalnej salki w minisiłownię oraz w salkę sensomotoryczną. Rodzina państwa Olszewskich chętnie włącza się również w inne inicjatywy, takie jak Szlachetna Paczka. - Ja zajmowałam się, zbiórką darów, mąż transportem paczek. Dzieci pomagały podczas zakupów w sklepach z zabawkami, chętnie doradzały, komentowały. Paczki zawieźliśmy dużym busem wraz z całą rodziną. Było to dla nas bardzo duże przeżycie emocjonalne. Wraz z wolontariuszem odwiedziliśmy cztery rodziny – każdy dom z inną historią – relacjonuje pani Marta.


Państwo Olszewscy starają się zadbać o to, by ich dzieci potrafiły i nie bały się pomagać innym ludziom. Zależy im również na tym, by wiedziały, jak zrobić to mądrze: Często rozmawiam z córką, pokazuję jej świat z różnych stron. Ona musi wiedzieć i wie, że są ludzie, którym trzeba pomóc. I to musi być mądra pomoc, która pobudzi drugiego człowieka do refleksji, zmotywuje go do działania – podsumowuje.

Marta Minchberg wraz z córką Sarą są stałymi gośćmi w schronisku dla zwierząt w Korabiewicach. Wyprowadzają psy, dbają o ich kondycję i pracują z konkretnymi zwierzętami. Zajmuję się również szukaniem psom domów, prowadząc wydarzenia adopcyjne oraz ogłaszając psy na portalach internetowych – opowiada pani Marta. Wizyty w Korabiewicach są dla pani Marty oderwaniem, źródłem satysfakcji i relaksu, natomiast dla jej córki Sary – wyrazem miłości do zwierząt.

 

Fot: Psyjaciele Wolo Sary


Pomoc Sary polega na, jak ona to nazywa, „ważnych zadaniach”, czyli drobnych pracach porządkowych, spacerach z psami (zawsze pod opieką dorosłego wolontariusza), asystowaniu przy podawaniu lekarstw oraz przebywaniu z psami. - Wbrew pozorom jest to bardzo ważne zadanie. Umożliwia psom zapoznanie i oswojenie się z obecnością dziecka, a co za tym idzie – znacznie zwiększa ich szansę na znalezienie domu – mówi jej mama.


Pani Marta wyraźnie widzi pozytywny wpływ wspólnego wolontariatu na małą Sarę: Możliwość pomagania zwierzętom bardzo podnosi samoocenę Sary, daje ogromną pewność siebie i poczucie, że jest naprawdę ważna i potrzebna. Nigdy nie nalegałam na to, aby Sara podzielała moją pasję. Ona po prostu kocha zwierzęta, doskonale czuje się w ich towarzystwie i jest szczęśliwa, że może im pomagać.

Więcej o działaniach Sary i jej Mamy na Fanpage'u: Psyjaciele Wolo Sary

Joanna i Sebastian Tkaczowie wraz z synami – Andrzejem i Kamilem, określają siebie jako nieco zwariowaną rodzinę. Każde z nich ma swoje zajęcia i pasje, jednak co jakiś czas starają się znaleźć wolny dzień, aby wziąć udział w akcji wolontariackiej.

 

Andrzej i Kamil Tkacz /fot. Wojciech Kusiński

 

 

Przedstawiciele rodzin realizujących projekty w programie „Wolontariat Rodzinny – lokalnie” przyjechali 16 grudnia do Warszawy na spotkanie podsumowujące jego II edycję. Dzieci spotkały się z Mikołajem, dorośli dostali najnowszą publikację wypełnioną historiami o rodzinnym pomaganiu, a wszyscy mogli posłuchać dyskusji ekspertów m.in. o tym, dlaczego wolontariat rodzinny jest skazany na sukces.


Chciałbym, aby w ramach środków publicznych, rozdawanych jako granty, wolontariat rodzinny stał się komponentem systemowym, np. w Funduszu Inicjatyw Społecznych. Dobrze by było, aby organizacje zamiast wkładu finansowego deklarowały, że mają wolontariuszy rodzinnych. Paradoksalnie ta ich bezinteresowność, jest do „oszacowania”. Praca takich wolontariuszy zmniejsza koszty realizacji zadań publicznych. Jest niezwykle cenna – mówił w czasie spotkania rodzin Krzysztof Więckiewicz, były dyrektor Departamentu Pożytku Publicznego w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, gość specjalny wydarzenia. Dyrektor skierował również specjalne słowa do zgromadzonych rodzin: Wasz przykład może stanowić inspiracje dla innych i chce powiedzieć, że niektóre efekty Państwa działań jako wolontariuszy rodzinnych, pojawią się potem, to jest ta niezwykła wartość odłożona. Gratuluję Wam, że jesteście inwencyjni i podjęliście się trudu, który można nazwać pięknym trudem.

 

Paweł Oksanowicz i Krzysztof Więckiewicz


Drugi gość specjalny, Tomasz Schimanek, polityk społeczny, ekspert Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce podkreślał, że najważniejszą wartością zaangażowania w rodzinne pomaganie jest efektywne wykorzystanie czasu – z korzyścią dla siebie i dla innych. Zauważył, że efektem bezpośrednim dla rodziny, jest zacieśnianie więzi rodzinnych: Poprzez wspólną pracę, wspólne działanie, te więzi są coraz silniejsze. Tomasz Schimanek dostrzegł, że wolontariat wykonywany wspólnie z rodziną jest dla dzieci najlepszą lekcją obywatelskości - niezależnie od tego, czy będzie się im dobrze powodzić, czy nie, będą dostrzegać drugiego człowieka i jego problemy – oraz idealnym sposobem na realizację zasady pomocniczości. Ekspert ARFP chwalił pomysł na zaproszenie samorządów do współpracy z organizacjami pozarządowymi i rodzinami wolontariuszy w tegorocznej edycji Programu Wolontariat Rodzinny – lokalnie: samorząd powinien stwarzać warunki finansowe i instytucjonalne do tego, aby można było kontynuować te działania. Na koniec przytoczył piękne słowa Thomasa Jeffersona: Obym nigdy nie był tak zajęty swoimi sprawami, by nie zareagować na potrzeby innych ze współczuciem i życzliwością.

 

Tomasz Schimanek, Paweł Łukasiak (ARFP) i Agnieszka Kazimierska (Fundacja PZU)


W dyskusji wzięła również udział Lidia Pieńkos z „Marcelin W AKCJI” Fundacja Inicjatywa Społeczna FIS, realizatorka projektów w pierwszej i drugiej edycji Programu „Wolontariat Rodzinny”, która podkreślała, że udział w nim spowodował całkowitą integrację osiedla Marcelin w Szczecinku. Jak sama mówiła: najważniejsze jest to, że teraz wszyscy się znają, gdy wyjeżdżamy, zostawiam klucze sąsiadom, gdy pojawi się ktoś obcy na osiedlu, wszyscy o tym za chwilę wiedzą, dzieci informują rodziców. Bardzo sobie ufamy.

 

Lidia Pieńkos i Paweł Oksanowicz


Spotkanie poprowadził dziennikarz stacji Muzo.FM Paweł Oksanowicz. FOTORELACJA na Facebooku.


Program Fundacji PZU „Wolontariat Rodzinny – lokalnie” realizowany jest we współpracy z Akademią Rozwoju Filantropii w Polsce.

Foto: Hanna Zajączkowska

Wolontariat rodzinny staje się od kilku lat – m.in. dzięki programowi Fundacji PZU i Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce – coraz popularniejszy, choć z pewnością dopiero zalśni pełnią blasku wśród innych barw wolontariatu. To, że tak się stanie, jest pewne, a wynika to z atutów tej formy wolontariatu, wartości dodanej powstającej dzięki społecznej pracy osób połączonych więzami rodzinnymi.

 

Nie zawsze ta wartość dodana jest w pełni uświadamiana przez samych wolontariuszy czy organizatorów ich pracy. Ale to, że jest, pokazują przykłady projektów wolontariatu rodzinnego zrealizowane w ramach programu „Wolontariat Rodzinny – lokalnie”. Z ich analizy wynika, że atuty wolontariatu rodzinnego występują niezależnie od tego, czy dotyczy on wspólnego grania w siatkówkę w Ponurzycy, tradycji i ekologii w gminie Niechanowo czy np. ginących zawodów w Błotnicy. Oznacza to, że wartość dodana wolontariatu rodzinnego nie jest wyłącznie zasługą ludzi czy miejsca, ale wynika z jego natury. Oczywiście bez ludzi, bez wolontariuszy, bez wyjątkowych miejsc i społeczności lokalnych wolontariat nie mógłby zaistnieć, ale jego siła wynika z wyjątkowości tej formy aktywności społecznej, z połączenia motywacji i korzyści wspólnotowych i indywidualnych, rodzinnych. Zachęcam do tego, żeby zapoznać się z przykładami projektów wolontariatu rodzinnego opisanymi poniżej. Pozwoli to lepiej zrozumieć fenomen tego zjawiska, a także poznać konkretne pomysły na jego wykorzystanie i ludzi, którzy w nim uczestniczą. Żeby lepiej ocenić (i docenić) działania lokalne, warto zwrócić uwagę na dwa elementy, które decydują o sukcesie wolontariatu rodzinnego w społecznościach lokalnych. Pierwszy to korzyści, które daje wolontariat rodzinny, powodujące, że tak wielu chce w nim bezpośrednio lub pośrednio uczestniczyć. Drugi to współpraca wolontariuszy i społeczności lokalnej, dzięki której praca społeczna może być skuteczna, efektywna i użyteczna.

 

Korzyści
Wolontariat rodzinny pozwala łączyć korzyści wspólnotowe z korzyściami indywidualnymi. Dzięki temu wiele osób, organizacji, instytucji, a przede wszystkim cała społeczność lokalna może korzystać z takiej formy wolontariatu. Pożytków z wolontariatu rodzinnego jest wiele, zwrócę uwagę na te, które najczęściej i najwyraźniej pojawiały się w projektach lokalnych:


•    Pobudzanie mieszkańców i ich rodzin do działań na rzecz społeczności lokalnej
Wolontariat rodzinny dzięki połączeniu korzyści wspólnotowych i indywidualnych okazuje się o wiele skuteczniejszą metodą aktywizacji społecznej niż inne. Aktywność społeczna mieszkańców to wartość sama w sobie, ale to także korzyść dla nich samych, bo dzięki temu mają większy wpływ na to, co się w tej społeczności dzieje, w tym także na decyzje podejmowane przez samorząd lokalny. To również korzyść dla całej społeczności, w tym władz samorządowych, bo potrafią lepiej zaspokajać potrzeby mieszkańców.


•    Integracja i wzmacnianie więzi rodzinnych
Dzisiaj większość Polaków ma zbyt mało czasu na życie rodzinne. Ich czas pochłaniają obowiązki zawodowe, jeżeli mają pracę, lub jej poszukiwanie i wiązanie końca z końcem, jeżeli jej nie mają. Znane z przeszłości pojęcie „niedzielny tatuś” coraz częściej niestety dotyczy obojga rodziców. Nie zawsze też, zmęczeni tygodniowymi obowiązkami, potrafią oni dobrze wykorzystać te nieliczne sobotnio-niedzielne wspólne chwile z dziećmi. Wolontariat rodzinny pozwala nie tylko na spędzanie czasu razem, lecz także na robienie tego w sposób sensowny, zorganizowany, sprzyjający integracji rodzinnej, bo przecież nic tak dobrze nie łączy jak wspólna praca, i to z pożytkiem dla innych.


•    Integracja społeczności lokalnej
Wolontariat nie tylko spaja rodziny wewnętrznie, lecz także włącza je w życie społeczności lokalnej, w rozwiązywanie jej istotnych problemów, w budowanie lepszej rzeczywistości, w realizację wspólnych celów. Wokół nich integrują się rodziny i społeczność lokalna. Mieszkańcy uczą się w ten sposób odpowiedzialności za dobro wspólne oraz współpracy na jego rzecz. To wzmacnianie kapitału społecznego społeczności lokalnych.


•    Pomoc bezpośrednia
Praca wolontariuszy przynosi także praktyczne efekty, pomaga bezpośrednio ludziom korzystającym z ich pracy, pozwala rozwiązać ich problemy, poprawić jakość ich życia. Nierzadko te efekty to zmiana warunków życia wszystkich mieszkańców, całej społeczności lokalnej, a także pomoc dla tych, którzy sami nie mogą dać sobie rady w życiu, znajdują się na marginesie życia społeczności lokalnej. Zdarza się też, że wolontariat rodzinny potrafi przyciągnąć inne formy pomocy, np. finansową czy rzeczową.


•    Wychowanie
Społeczna praca dla dobra wspólnego angażująca dzieci i młodzież to dla nich praktyczna lekcja obywatelskości, to okazja do poznania znaczenia takich pojęć, jak: wspólnota (rodzinna i społeczna), dobro wspólne, odpowiedzialność, tolerancja, solidaryzm społeczny. Wolontariat rodzinny kształtuje wrażliwość społeczną i jest formą edukacji obywatelskiej w działaniu.


•    Identyfikacja, poczucie tożsamości
Wolontariat rodzinny to także sposób budowania poczucia identyfikacji, tożsamości ze swoją rodziną i społecznością lokalną. Dotyczy to zwłaszcza młodych ludzi.


•    Poczucie własnej wartości
Wspólna praca, przynosząca wymierne efekty, użyteczna dla innych to również źródło satysfakcji, pozwala budować poczucie własnej przydatności i wartości.


•    Realizacja zadań należących do samorządu lokalnego
Większość wyżej wymienionych korzyści to praktyczna realizacja zadań samorządu lokalnego, w szczególności gminy. Wolontariat rodzinny uzupełnia działania samorządu, a niekiedy nawet wyręcza władze i administrację samorządową w wykonywaniu ich działań. Z reguły inicjatywy obywateli są efektywniejsze niż administracji.


Wolontariat rodzinny jest również, o czym nie pamiętamy na co dzień, praktycznym sposobem budowania jednej z fundamentalnych zasad życia społecznego, na której opiera się nasze państwo. Jest to zasada pomocniczości. Nasza konstytucja w preambule mówi: „…ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot” . Zasada pomocniczości wywodzi się z nauki społecznej Kościoła rzymskokatolickiego i postuluje, że nigdy nie należy powierzać większej jednostce tego, co może zrobić równie wydajnie mniejsza jednostka. Inaczej mówiąc, możliwość zaspokajania swoich potrzeb powinna mieć przede wszystkim jednostka, człowiek. Jeżeli z różnych względów sobie z tym nie radzi, to pomóc powinna mu przede wszystkim rodzina, organizacje pozarządowe, społeczność lokalna. Jeżeli to nie wystarczy, to wymagane jest działanie samorządów, a na końcu państwa. Istotę zasady pomocniczości pokazuje poniższy rysunek:


Nie znaczy to, że rząd czy samorządy terytorialne nie powinny nic robić, wręcz przeciwnie, powinny tworzyć takie warunki prawne, instytucjonalne czy finansowe, w których obywatel, jego rodzina, sąsiedzi czy działające wokół niego organizacje pozarządowe mogli w pełni zaspokajać potrzeby społeczne. Wolontariat rodzinny w społecznościach lokalnych jest tego znakomitym przykładem. Rodziny wspólnie z organizacjami pozarządowymi działają, aby lepiej zaspokajać potrzeby mieszkańców, a samorząd lokalny wspiera te działania, ale ich nie zastępuje, jeżeli są one skuteczne i efektywne.

Współpraca
To drugi czynniki sukcesu wolontariatu rodzinnego, o którym wspomniałem na początku. W społecznościach lokalnych ta współpraca w szczególności dotyczy: wolontariuszy, organizacji pozarządowych i samorządu lokalnego.


Rodziny angażują się w wolontariat uruchamiany przez organizacje pozarządowe, z których większość na co dzień korzysta ze wsparcia wolontariuszy. Organizacje mają więc doświadczenie w rozplanowaniu pracy wolontariuszy, motywowaniu ich do działania, a także tworzeniu optymalnych warunków do prowadzenia wolontariatu. Mają także najczęściej dobrze rozpoznane potrzeby społeczne, wiedzą, jakie problemy trapią mieszkańców, kto i jakiej pomocy potrzebuje. To wszystko jest niezbędne do tego, żeby wolontariat rodzinny był skuteczny, efektywny i przynosił korzyści, o których była wcześniej mowa. Tym bardziej że organizacje mogą również przygotować rodziny do pracy społecznej nie tylko pod kątem umiejętności w tej pracy niezbędnych, lecz także pod kątem psychicznym i obywatelskim. Na rysunku wszystkie strzałki są skierowane w obie strony, bo np. organizacje pozarządowe uruchamiają wolontariat rodzinny, ale jednocześnie korzystają z jego efektów w swojej działalności statutowej.


Podobnie jest w przypadku samorządu lokalnego, który zgodnie z zasadą pomocniczości powinien tworzyć warunki do rozwoju wolontariatu rodzinnego. Może to robić w bardzo różnych formach, w zależności od tego, co w danej społeczności jest potrzebne. Samorząd może udostępnić pomieszczenia, budynki czy tereny niezbędne do aktywności wolontariuszy, może wesprzeć ich działania, udostępniając sprzęt, wyposażenie, może wreszcie np. przekazać organizacji pozarządowej dotacje na wsparcie finansowe wolontariatu rodzinnego. Może wreszcie promować wolontariat i zachęcać mieszkańców do włączania się we wspólne działania społeczne. Jednak samorząd lokalny oczywiście ma z tego również korzyści, np. w postaci integracji społeczności lokalnej, wzmacniania jej kapitału społecznego, a przede wszystkim uzupełnianiu i zastępowaniu działań administracji samorządowej. Opisane przykłady wolontariatu rodzinnego opierają się dokładnie na takiej trójsektorowej współpracy, stąd ich sukces. Warto również próbować, choć to nie jest łatwe, włączać do współpracy lokalnych przedsiębiorców, którzy także mogą wspierać rozwój wolontariatu rodzinnego.

 Pobierz publikację podsumowującą drugą edycję Programu "Wolontariat Rodzinny - lokalnie":

publikacja II edycja

Trwają spotkania z realizatorami projektów w ich rodzinnych miejscowościach. ARFP wraz z ekspertami odwiedza gminy, w których program Wolontariat Rodzinny Lokalnie dzięki dziesiątkom rodzin-wolontariuszy zmienia rzeczywistość. 

 

Zespół Programu „Wolontariat Rodzinny” zakończył wakacje kolejną podróżą. Tym razem wybraliśmy się na Opolszczyznę, a konkretnie do Ligotki i odwiedziliśmy realizatorów projektu „Razem Lokalnie”. W pięknie wyremontowanej świetlicy wiejskiej ugościły nas Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju PROGRESSUS i Namysłowski Ośrodek Kultury.

 

Zespół Programu „Wolontariat Rodzinny  - lokalnie” rozpoczął lipiec bardzo intensywnie - czas upływał nam na podróżach po Polsce. W jakim celu? Pragnęliśmy spotkać się z realizatorami projektów rodzinnego wolontariatu.

Wakacje za pasem, a rodziny wolontariuszy nie przestają planować, organizować i działać. Zobaczcie, gdzie zapraszali i zapraszają w czerwcu organizatorzy projektów w ramach Programu „Wolontariat Rodzinny – lokalnie”. 

Część maja i początek czerwca oznaczały w naszym Programie rozpoczęcie działań projektowych. Miały miejsce pierwsze spotkania i wydarzenia, integrują się działające środowiska, niektóre projekty rozpoczęły intensywną promocję. Co działo się na przełomie maja i czerwca, a co w najbliższym czasie przed nami?

Ta strona używa Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania - przeczytaj naszą politykę prywatności. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie. Zgadzam się